Chciałbym wam przedstawić opowieści moich babek,prababek.Chciałbym podkreślić, iż nie są to opowiadania zmyślone tylko przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Moja Świętej Pamięci prababcia zawsze chciała mieć kozę. Jej sąsiadka miała akurat małą kózkę, więc jej dała. Kózka pasła się na małym skrawku trawy obok polnej drogi. Aż tu pewnego dnia babcia chciała zaprowadzić ją do chlewu, ale gdy ją chwyciła koza natychmiast zaryczała i upadła na ziemię. Na początku babcia nie wiedziała, co się dzieje, lecz gdy obejrzała kozę okazało się, że ta ma całe udo czarne,rozkładające się. Stało się to w jednej chwili. Koza cierpiała, więc ją zabili. Potem dziadek powiedział, że to wina, poszczoł. Dawniej byli tacy ludzie jakby czarownicy, którzy rzucali uroki by zrobić komuś krzywdę, ale byli również tacy, co te uroki odbijali taki urok nazywał się ?Poszczoł?, ponieważ ktoś posyłał go na jakąś osobę lub zwierzę takie osoby były w tej wsi. Babcia chciała się nauczyć jak te uroki odbijać, więc poszła do pewnej kobiety, która umiała te uroki likwidować.Lecz ta jej powiedziała, że kiedyś na świecie zrodzi się takie pokolenie mściwych ludzi, że ani rzucanie ani odbijanie uroków nie zostanie nikomu zdradzone.Ci ludzie, którzy umieli to robić poszli z tą tajemnicą do grobu.
Mój dziadek z rodziną mieszkał niedaleko lasu blisko granicy Czeskiej gdzie stacjonowały wojska. W Dzień Zaduszny w nocy między dwoma brzozami zaczął świecić ogień. Z początku dziadek myślał, że to żołnierze palą ognisko, lecz prędko zmienił zdanie, gdy ogień zaczął się poruszać. Raz stawał się wysoki tak jak brzozy a raz niski, że ledwo było można go dostrzec. Gdy mu się bliżej przyjrzeli wyglądem przypominał człowieka. Ogień zniknął około godziny 3 nad ranem idąc na wschód.Z moim dziadkiem była także jego babcia, która także to widziała i ona powiedziała, że w tym miejscu gdzie teraz rosną te 2 brzozy kiedyś stał dom a w nim mieszkała kobieta. Była ona tamtejszą czarownicą, która na wszystkich puszczała uroki. Gdy umarła dom w parę dni obrócił się ruinę i się zawalił. Mówiła też, że ta kobieta teraz pokutuje za swoje grzechy w czyśćcu i jako ognik błąka się po świecie. Rok później w tym samym miejscu w tym samym dniu i godzinie znowu zaczęło świecić światełko, które tym razem poszło na zachód.
Dodam jeszcze, iż nie umiem pisać wciągających opowiadań pisze tylko to, co usłyszałem

. Teraz chciałbym żeby wyście się wypisali, jeżeli słyszeliście podobne opowieści. Proszę was również od powstrzymania się od zbędnych komentarzy.
@Po to jest ten temat abyście wszyscy mogli powypisywać tu te historie jak znacie to piszcie. Ja również postaram się dowiedzieć czegoś więcej
